Jak nie wydawać za dużo?

with Brak komentarzy

Chociaż zdania typu: „i po tej imprezie zostało mi jedenaście złotych na trzynaście dni” nieodmiennie budzą podziw na studiach, w pewnym momencie taki tryb życia jednak przestaje bawić. Można to nazwać starzeniem się, ale trzeba przyznać – milej jest mieć za co kupić obiad pod koniec miesiąca. Poniżej kilka naszych rad, jak lepiej zaplanować i kontrolować swoje wydatki.

Ustal, ile możesz wydać

Najpierw musisz obliczyć, ile w ogóle masz do dyspozycji, zsumuj więc: pieniądze od rodziców, stypendium naukowe (chciałbyś), dochody z pracy i z wszystkich Twoich inwestycji w nieruchomości w Portugalii. Teraz odejmij od tej kwoty stałe opłaty – za czynsz, Internet, kurs angielskiego, itp. Dowiesz się wtedy konkretnie, jakim miesięcznym budżetem dysponujesz – to dobra podstawa do dalszego planowania.

Powiedz „tak”

Chociaż ślub z milionerem/milionerką to też dobra opcja w razie kłopotów finansowych, mamy raczej na myśli Twoją odpowiedź na pytanie: „Bierze pan paragon?”. Przez tydzień staraj się zbierać możliwie wszystkie. Dzięki temu eksperymentowi nie tylko uzbierasz pokaźną ilość makulatury, ale także będziesz mógł lepiej przyjrzeć się swoim wydatkom i zauważyć kwestie, na jakie wcześniej nie zwracałeś w ogóle uwagi. Może okazać się, że czekoladę „przecież-należy-mi-się-od-czasu-do-czasu” tak naprawdę kupujesz co drugi dzień, w dodatku w sklepiku koło Twojej uczelni, gdzie typowe ceny produktów zostały pomnożone przez dwa.

Nie chodź głodny do sklepu

Jeśli jesteś głodny, wszystkie produkty stają się tysiąc razy bardziej kuszące. Nagle nawet wafle familijne, które prawdopodobnie nigdy nie budziły w Tobie większej ekscytacji, zaczynają wyglądać apetycznie. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że kupisz wtedy (i wydasz) o wiele za dużo. Dlatego staraj się nie wybierać na większe zakupy, jeśli ostatni posiłek jadłeś dziewięć godzin temu (i była to mała drożdżówka).

Rób sobie wolne od zakupów

Raz na jakiś czas ustal sobie dzień wolny od kupowania czegokolwiek. Brzmi głupio, kiedy Twoja lodówka jest akurat całkiem pusta albo wybierasz się ze znajomymi na pizzę, ale jeśli masz co jeść i nie szykujesz na wieczorną imprezę, to może być całkiem dobry pomysł. Przy okazji każdego wyjścia do sklepu zazwyczaj kupujemy parę niepotrzebnych rzeczy. Dlatego w myśl zasady, że najłatwiej oprzeć się pokusie, w ogóle się na nią nie wystawiając, następnym razem daruj sobie chodzenie po sklepach „dla rozrywki”, jeśli akurat nie musisz kupować niczego konkretnego.

Pamiętaj o swoim celu

Jeśli oszczędzasz na jakiś konkretny cel, wykorzystuj go jako motywację w chwilach słabości. Zbierasz na wycieczkę do Wiednia albo kurs paralotniowy? W widocznym miejscu przyklej odpowiednie zdjęcia, które będą przypominać Ci o celu Twojego oszczędzania i odwodzić od kupowania kolejnej podobnej bluzy.

Odkładaj dwuzłotówki

Możesz ustalić sobie, że każdą dwuzłotówkę (wersja dla bogaczy: pięciozłotówkę), wrzucasz do skarbonki. Brzmi dziwnie, ale po miesiącu uzbierasz całkiem przyjemną kwotę, którą będziesz mógł wydać na drobne przyjemności. Prawdopodobnie ucieszysz też zawsze spragnione drobnych ekspedientki, płacąc im za zakupy szesnastoma dwuzłotówkami.

Po zastosowaniu się do naszych rad pewnie nie zaimponujesz już żadnej dziewczynie umiejętnością przeżycia, jedząc przez dwa tygodnie ryż z ketchupem. Ale będziesz mógł ją zaprosić do kina – może taki podryw zadziała nawet trochę lepiej?

Komentarze