Jak nie zmarnować kilku lat studiów #1

with Brak komentarzy

Co za ponury absurd… Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem? – powiedział Adaś Miauczyński w moim ulubionym Dniu Świra i miał rację. Dzisiaj, gdy myślę o przeszłości, wiem, że w wielu kwestiach postąpiłabym inaczej. Wybrałabym na przykład zupełnie inny kierunek studiów. Albo zrobiłabym sobie rok przerwy po szkole średniej. A będąc na pierwszym roku zapytałabym kogoś, kto studia już skończył: Stary, jak żyć? Nigdy nie zapytałam. Fajnie jest uczyć się od tych, którzy swoje już przeżyli i mogą podzielić się zdobytym doświadczeniem. Chcecie kilka porad na temat tego, jak nie zmarnować kilku lat studiów, skoro już na nie poszliście? Proszę bardzo.

Idź do organizacji studenckiej!

Na studia nie idziesz po wiedzę (no chyba że wybrałeś prawo na UW czy medycynę), tylko po to, by poznać ludzi. Twoje studia będą tak wartościowe, jak wiele fajnych osób poznasz. Dzięki temu będziesz się świetnie bawił oraz zdobędziesz cenne kontakty – przydadzą się wtedy, kiedy już uczelnię opuścisz. Tak, organizacje studenckie to wolontariat i warto o tym pamiętać. Ale później pracodawcy na taki wolontariat patrzą bardzo przychylnie – nie dość, że ktoś robił coś non-profit, to prawdopodobnie również czegoś się nauczył. (Boomer)

Korzystaj ze zniżek!

Masz legitymację studencką? Świetnie. Dzięki niej możesz dostać zniżki na kino, teatr, studenckie wyjazdy, piwo, wódkę, do kawiarni, restauracji, na imprezy, koncerty, na kebsa, do fryzjera… I wiele, wiele innych. Mityczny status studenta faktycznie potrafi otworzyć wiele bram, i to jeszcze za pół ceny. Śledź uważnie studenckie portale, strony/fanpage wydziałów, organizacji studenckich i czytaj newslettery – nie tylko te, które dotyczą Twojej własnej uczelni. (Maciek)

Rozwijaj się!

Znajdź swoją pasję, poznawaj nowych ludzi, przełamuj bariery. Egzaminy ustne potraktuj jak doskonałą okazję do ćwiczenia publicznych wystąpień, na pisemnych podkręcaj swój warsztat i ucz się przelewać myśli na litery, jak najczęściej wdawaj się w dyskusje – umiejętność celnej argumentacji i przekonywania innych do swojego zdania jest bardzo ważna i z pewnością przyda Ci się podczas niejednej rozmowy rekrutacyjnej. Studia to nie tylko papierek. Bardziej liczy się to, co sam z nich wyniesiesz, w swojej głowie. (Marta)

Zdobywaj doświadczenie!

Podstawowa rada: nabieraj doświadczenia w swoich dziedzinach i/lub pracuj nawet od pierwszego roku, zwłaszcza jeśli poszedłeś na studia typowo „humanistyczne”. Pomyśl, co może Ci się przydać, żeby za 5 lat nie musieć robić stażu, tylko móc iść już normalnie do pracy. Jeśli startujesz do zawodów humanistycznych, żaden z przyszłych pracodawców nie zapyta Cię, jakie oceny miałeś na dyplomie i na kolosach, więc nie ucz się dla ocen (chyba, że planujesz stypendium naukowe lub Erasmusa), tylko dla siebie i swojej satysfakcji. Chociaż nawet studia ścisłe nie pomogą, jeśli ktoś nie myśli przyszłościowo, o tym co będzie robił za 3 i 5 lat. Zdecydowanie bardziej niż nawet cztery fakultety liczy się aktywność i rubryczka „doświadczenie” oraz „języki”. Są one bardziej wymierne, niż martwa wiedza (bo przecież studiując trzy kierunki nie miałeś czasu na staż). Łatwiej zainteresujesz pracodawcę tym, co realnie robiłeś i co można łatwo udowodnić, niż ocenami w indeksie. (Gabi)

A Wy, jak się czujecie na studiach? Czy czas, który na nie poświęcacie uważacie za dobrze wykorzystywany?

Komentarze